''Day as always...''
Najtrudniejsze są chyba początki , ale tak właściwie to czemu nie możemy ich pominąć?..
Chciałabym zacząć ten pierwszy wpis od przedstawienia siebie, abyście mogli mnie lepiej poznać( jeśli ktoś to w ogóle czyta...) , ale przyznając się bez bicia , nie za bardzo mi to wychodzi i tego nie potrafię. Może będzie najlepiej jak z każdym kolejnym wpisem będę opowiadać troszkę o sobie.
Na dzisiaj przygotowałam dla was kawałek mojego życia a dokładniej moją( powiedzmy) ''poranną rutynę''. Nie chcę tak o tym pisać ponieważ każdego dnia ona wygląda inaczej, ale podobnie ( jeśli to w ogóle ma jakiś sens )
Normalnie dzień zaczynam od wypicia kubka gorącej kawy. Może jest to już uzależnienie , natomiast nie wiem czy jest coś w stanie mnie obudzić poza nią. (Kiedy człowiek wstaje o 5:20 to musi sobie zrekompensować to w jakiś sposób . W moim przypadku- kawą.)
Kolejną rzeczą na poprawę nastroju to oczywiście śniadanie . Czasem wydaje mi się , że jedynym powodem dlaczego się jeszcze nie poddałam to myśl, że mogę sobie przygotować coś co postawi mnie na nogi.
Przyjemności zaliczone to teraz trzeba się troszkę podrasować wizualnie. Mój makijaż nie jest trudny ani nie zajmuje dużo czasu, ale wydaje mi się , że to chyba dobrze :)
Przyjemności zaliczone to teraz trzeba się troszkę podrasować wizualnie. Mój makijaż nie jest trudny ani nie zajmuje dużo czasu, ale wydaje mi się , że to chyba dobrze :)
Czas na zrzucenie ciepłej piżamki i wskoczenie w coś w czym mogę się pokazać ludziom .(Chociaż czasami żałuję , że nie mogę zostać sam na sam ze swoim milusim szlafroczkiem)
I to by było na tyle. Mam nadzieję , że dałam radę z pierwszym wpisem i może ktoś go przeczytał . Jeśli tak to jest mi naprawdę bardzo miło ... Aleksandra

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz